Mała Przepiórka i Podniebna Sieć

Mała Przepiórka i Podniebna Sieć

Autor
authorGiggle Academy

Łagodna adaptacja opowieści z Dżataki, w której mała przepiórka uczy swoje stado o sile jedności w walce z myśliwym. Kiedy kłótnie zaczynają niszczyć ich zgranie, ptaki boleśnie przekonują się, jak ważna jest wspólnota.

age4 - 8 lat
emotional intelligence
Opis historii

Na jasnej, złotej łące stado przepiórek radośnie dziobało nasiona. Światło słoneczne mieniło się na ich skrzydłach. Mała Przepiórka machnęła swoim malutkim czerwonym szalikiem. – Kolejny piękny dzień – zaświergotała.

Lecz pomiędzy wysokimi bambusami poruszył się cichy cień. Myśliwy stąpał ostrożnie, niosąc szeroką sieć. – Mam nadzieję, że uda mi się przynieść do domu trochę jedzenia – mruknął.

Sieć błysnęła w słońcu, gdy ją zarzucił. Frrr-trzep-wir! Przepiórki rozproszyły się, ale wiele z nich zostało schwytanych pod ciężkimi linami sieci. Mała Przepiórka wywinęła się na wolność i zaćwierkała do swoich przyjaciół.

Tego wieczoru przepiórki zebrały się blisko siebie. – Jeśli wszyscy pociągniemy razem – szepnęła Mała Przepiórka – możemy unieść sieć jak jeden mąż. Jej przyjaciele szeroko zamrugali oczami. – Wszyscy razem? – Wszyscy razem – skinęła głową.

Następnego ranka Myśliwy powrócił i ponownie zarzucił sieć. – Teraz! – zawołała Mała Przepiórka. Setki małych skrzydeł uderzały w idealnym rytmie – frrrr! Sieć uniosła się niczym płynąca chmura.

Wzbiły się w górę, nad drzewa, daleko od niebezpieczeństwa. Myśliwy wpatrywał się w górę ze zdumieniem. – Moja sieć! Te sprytne ptaki! – wysapał.

Wylądowały bezpiecznie w bambusowym gaju. Stado ćwierkało i podskakiwało z dumą. – Udało nam się! – wiwatowało stado. – Wszystkim nam się udało – powiedziała Mała Przepiórka.

Przez wiele dni Myśliwy przychodził raz za razem. Za każdym razem sieć opadała – szuuu – i za każdym razem stado unosiło ją razem. W górę, w górę, w górę leciały, równe jak jedna chmura.

Lecz po tak wielu lotach zaczęły się małe kłótnie. – Za mocno mnie popchnąłeś! – A ty trzepotałeś mi prosto w twarz! Skrzydła drgały. Pióra się stroszyły. Wciąż udawało im się odlecieć z siecią... ale ich rytm chwiał się jak niestabilny bęben.

Następnego dnia Myśliwy powrócił. Sieć opadła. – W górę! – zawołała Mała Przepiórka. Stado pociągnęło razem – ciągnij, unoś, ciągnij – i sieć wzniosła się... ale ledwo co. Wylądowały daleko, dysząc i poirytowane.

Tej nocy kłótnie szeleściły jak suche liście. – Nigdy nie machasz skrzydłami na czas! – Ty mnie pierwszy potrąciłeś! Mała Przepiórka wystąpiła naprzód. – Przyjaciele – szepnęła – nasz lot działa tylko wtedy, gdy nasze serca poruszają się razem. Ale jej słowa odleciały niesłyszane.

Wreszcie pewnego dnia Myśliwy powrócił. Jego cień wydłużył się, gdy ponownie zarzucił sieć. – W górę! – zawołała Mała Przepiórka. Ale tym razem – pociągnięcie... pauza... szarpnięcie... potknięcie – nic do siebie nie pasowało. Sieć pozostała ciężka na ich grzbietach.

Tylko Małej Przepiórce udało się wymknąć. Odwróciła się z bólem serca, gdy Myśliwy zbierał splątane, narzekające stado. – Gdybyśmy tylko lecieli jak jeden mąż – mruczały cicho przepiórki w koszu.

Tego wieczoru Mała Przepiórka przysiadła samotnie na ciepłym kamieniu. Wiatr delikatnie szeleścił w bambusach. – Mam nadzieję, że zapamiętają – szepnęła – że nasza siła tkwi w naszej jedności.

Wysoko nad cichą łąką opadało pojedyncze piórko – miękkie, stateczne i pewne – przypomnienie dla każdej przepiórki, która patrzyła, jak spada.