

Łagodna adaptacja opowieści z Dżataki, w której mała przepiórka uczy swoje stado o sile jedności w walce z myśliwym. Kiedy kłótnie zaczynają niszczyć ich zgranie, ptaki boleśnie przekonują się, jak ważna jest wspólnota.
Na jasnej, złotej łące stado przepiórek radośnie dziobało nasiona. Światło słoneczne mieniło się na ich skrzydłach. Mała Przepiórka machnęła swoim malutkim czerwonym szalikiem. – Kolejny piękny dzień – zaświergotała.
Lecz pomiędzy wysokimi bambusami poruszył się cichy cień. Myśliwy stąpał ostrożnie, niosąc szeroką sieć. – Mam nadzieję, że uda mi się przynieść do domu trochę jedzenia – mruknął.
Sieć błysnęła w słońcu, gdy ją zarzucił. Frrr-trzep-wir! Przepiórki rozproszyły się, ale wiele z nich zostało schwytanych pod ciężkimi linami sieci. Mała Przepiórka wywinęła się na wolność i zaćwierkała do swoich przyjaciół.
Tego wieczoru przepiórki zebrały się blisko siebie. – Jeśli wszyscy pociągniemy razem – szepnęła Mała Przepiórka – możemy unieść sieć jak jeden mąż. Jej przyjaciele szeroko zamrugali oczami. – Wszyscy razem? – Wszyscy razem – skinęła głową.
Następnego ranka Myśliwy powrócił i ponownie zarzucił sieć. – Teraz! – zawołała Mała Przepiórka. Setki małych skrzydeł uderzały w idealnym rytmie – frrrr! Sieć uniosła się niczym płynąca chmura.
Wzbiły się w górę, nad drzewa, daleko od niebezpieczeństwa. Myśliwy wpatrywał się w górę ze zdumieniem. – Moja sieć! Te sprytne ptaki! – wysapał.
Wylądowały bezpiecznie w bambusowym gaju. Stado ćwierkało i podskakiwało z dumą. – Udało nam się! – wiwatowało stado. – Wszystkim nam się udało – powiedziała Mała Przepiórka.
Przez wiele dni Myśliwy przychodził raz za razem. Za każdym razem sieć opadała – szuuu – i za każdym razem stado unosiło ją razem. W górę, w górę, w górę leciały, równe jak jedna chmura.
Lecz po tak wielu lotach zaczęły się małe kłótnie. – Za mocno mnie popchnąłeś! – A ty trzepotałeś mi prosto w twarz! Skrzydła drgały. Pióra się stroszyły. Wciąż udawało im się odlecieć z siecią... ale ich rytm chwiał się jak niestabilny bęben.
Następnego dnia Myśliwy powrócił. Sieć opadła. – W górę! – zawołała Mała Przepiórka. Stado pociągnęło razem – ciągnij, unoś, ciągnij – i sieć wzniosła się... ale ledwo co. Wylądowały daleko, dysząc i poirytowane.
Tej nocy kłótnie szeleściły jak suche liście. – Nigdy nie machasz skrzydłami na czas! – Ty mnie pierwszy potrąciłeś! Mała Przepiórka wystąpiła naprzód. – Przyjaciele – szepnęła – nasz lot działa tylko wtedy, gdy nasze serca poruszają się razem. Ale jej słowa odleciały niesłyszane.
Wreszcie pewnego dnia Myśliwy powrócił. Jego cień wydłużył się, gdy ponownie zarzucił sieć. – W górę! – zawołała Mała Przepiórka. Ale tym razem – pociągnięcie... pauza... szarpnięcie... potknięcie – nic do siebie nie pasowało. Sieć pozostała ciężka na ich grzbietach.
Tylko Małej Przepiórce udało się wymknąć. Odwróciła się z bólem serca, gdy Myśliwy zbierał splątane, narzekające stado. – Gdybyśmy tylko lecieli jak jeden mąż – mruczały cicho przepiórki w koszu.
Tego wieczoru Mała Przepiórka przysiadła samotnie na ciepłym kamieniu. Wiatr delikatnie szeleścił w bambusach. – Mam nadzieję, że zapamiętają – szepnęła – że nasza siła tkwi w naszej jedności.
Wysoko nad cichą łąką opadało pojedyncze piórko – miękkie, stateczne i pewne – przypomnienie dla każdej przepiórki, która patrzyła, jak spada.
© Prawa autorskie 2024 - Giggle Academy
上海吉咯教育科技有限公司
Copyright © 2026 - Giggle Academy